Szaf kulek, czyli ile można wygrać w losowaniu Lotto
Wczoraj, 28 września w polskich kolekturach Totalizatora Sportowego zagrzmiało. Do wygrania była niebagatelna kwota, która mogła sięgnąć nawet 40 000 000 zł!. Niemal każdy z nas stał w kolejce do kolektury tylko po to, aby wysłać daty urodzin swoich najbliższych czy inne, całkiem przypadkowe liczby. Dziś już wiemy: we wczorajszym losowaniu Dużego Lotka trafnie 6 liczb wylosowało 8 osób. Każda z nich wygrała po 4 670 943.30zł. Wydawałoby się mało prawda? To pewnie dlatego, że Polacy to chytry naród i nie lubi się dzielić. Z drugiej strony nie ma chyba osoby, która nie chciałby wziąć takiej kwoty i zasilić ją swoje konto bankowe. A zrobiłaby to na pewno, gdyż kwota jest już opodatkowana i nikt nie zabierze nam z niej ani złotówki.
Zasięgnijmy jednak czasów kiedy zaczęły się wielkie kumulacje. Historia totolotka sięga czasów starożytnych. Początki tej gry związane są z Chinami, którymi rządziła ówcześnie dynastia Chan. W III wieku p.n.e. wymyślono tam grę zwaną Keno, która przypomina nieco współczesne bingo. Według legendy, dzięki wpływom z tej gry udało się wybudować Wielki Mur.
Pierwsza publiczna loteria została zorganizowana dopiero w 1434 r. w holenderskim mieście Sluis. W XVII wieku w Niderlandach popularne było organizowanie loterii, z których część wpływów przeznaczano na cele charytatywne. Słowo loteria wywodzi się od holenderskiego słowa "loterij". To właśnie w Holandii powstała pierwsza licencjonowana przez państwo loteria. Praktyka ta rozprzestrzeniła się następnie na cały kontynent.
W historii losowań na całym świecie pojawiały się bardzo zaskakujące zdarzenia. Chciałbym przytoczyć kilka z nich.
Ostatnio na betglob.pl można było przeczytać aktualność o dziwnej zbieżności losowania Lotto w Bułgarii. W tamtejszych dwóch kolejnych losowaniach padły dokładnie te same numery co może zdarzyć się raz na kilkadziesiąt bilionów razy!Bułgarski totalizator sportowy wykluczył manipulację, twierdząc, że jest to "czysty przypadek".
Tajemniczy zwycięzca loterii.
Wszyscy słyszeli o niesamowitej kumulacji, jaka dostępna była w losowaniu włoskiego totka. Pieniądze kumulowały się, kumulowały aż w końcu udało się. Padła główna wygrana w wysokości 148 milionów euro. Rozpoczęło się polowanie na zwycięzcę, który jak sie okazało… zniknął.Padały twierdzenia, że był to murarz lub ksiądz. Wiadomo, że zwycięski kupon został zakupiony w miasteczku Bagnone w Toskanii. Zwycięzca, kimkolwiek on jest, kupił los za 2 euro. Dzięki wylosowanej szóstce zgarnął rekordową nagrodę. Gdyby przeliczyć wygraną na złotówki, zwycięzca zainkasowałby aż 609 milionów złotych. Samo losowanie we Włoszech przypominało istny horror, w którym napięcie było cały czas budowane. Działo się tak dlatego, że pieniądze kumulowały się przez wiele tygodni.Dzięki temu spore zyski odniósł także skarb państwa, który był "pierwszym" zwycięzcą loterii, która ściągnęła do Włoch także licznych obcokrajowców.
Podobny przypadek w Polsce?
Mimo tego, że we wczorajszym losowaniu Lotka padły "szóstki" nie zmienia to faktu, że podobnego "incydentu" można spodziewać się również w Polsce. Kumulacje w Polsce po wejściu nowych przepisów od 9 października mogą sięgać nawet 50 milionów zł. Będzie to znakomita okazja do wzbogacenia się. Zapewnił nas o tym prezes Totalizatora Sportowego, mówiąc, że po zmianie Dużego Lotka na Lotto kumulacje będą częstsze a wygrane znacznie większe. Pozostaje tylko pytanie: skąd prezes Sławomir Dudziński wie , że kumulacje będą częstsze skoro losowania Lotto i ewentualne kumulacje to czysty przypadek?